Surowa recenzja dzienników Breżniewa. "Niewiele wnoszą do naszej wiedzy o historii"

Opublikowane w Rosji trzytomowe dzienniki Leonida Breżniewa są, zdaniem dr. Pawła Kowala, rozczarowujące jako źródło historyczne. "Lakoniczne, nieregularne zapiski, kwitujące najważniejsze wydarzenia króciutkim wzmiankami" - tak mówił o nich podczas wtorkowej debaty.

W listopadzie ub. r. zostały opublikowane w Rosji trzytomowe dzienniki Leonida Breżniewa, które dotychczas pozostawały niedostępne dla badaczy. Notatki sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego w latach 1964-82 przechowywane są w Rosyjskim Państwowym Archiwum Historii Najnowszej. Dzienniki Breżniewa stały się tematem wtorkowej debaty zorganizowanej w Warszawie przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

Lata rządów Breżniewa obfitowały w dramatyczne wydarzenia, w których centrum niejednokrotnie znajdowała się Polska. Przejęcie przez niego władzy zapoczątkowało nową politykę w stosunkach między ZSRR a USA. Niestety, jak mówił dr Aleksiej Stiepanow – pracownik Instytutu Historii Rosji RAN, współpracownik Rosyjskiej Fundacji Promocji Edukacji i Nauki, członek kolegium redakcyjnego "Roboczych i codziennych zapisków" Leonida Breżniewa - opublikowane dzienniki nie wnoszą zbyt wiele do wiedzy historyków o tych sprawach.

Jak mówił Stiepanow "Dzienniki" to w przypadku zapisków Breżniewa określenie zastosowane nieco na wyrost. Są to raczej luźne notatki prowadzone bardzo nieregularnie, w dodatku przeważnie odnoszące się do spraw prywatnych. Najważniejsze z polskiego punktu widzenia wydarzenia, takie jak bunt robotników w Gdańsku 1970 r. czy wprowadzenie stanu wojennego w 1981 r. Breżniew kwitował dosłownie jednozdaniowymi notatkami, sąsiadującymi z informacjami o przymiarkach garniturów czy masażach. Jak mówił Stiepanow komitet redakcyjny tych zapisków stworzył z nich trzytomową publikację, opatrując je wyczerpującymi przypisami, a także uzupełniając publikację o inne, mało znane dotąd dokumenty z czasów, gdy Breżniew sprawował władzę.

Dr Paweł Kowal, pracownik Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, także nie krył rozczarowania zawartością "Roboczych i codziennych zapisków" Breżniewa. - Te zapiski to taki prywatny notatnik, których autor niektórym sprawom poświęca nieproporcjonalnie dużo uwagi a innych w ogóle nie zauważa. Czasami nie pisze nic o sprawach pierwszorzędnej wagi a rozpisuje się o nieważnych drobiazgach. W moim przekonaniu dzienniki Breżniewa nie mogą stanowić bazowego źródła do badania historii politycznej Związku Sowieckiego, ani relacji z Polską. Wątków polskich jest zresztą tutaj relatywnie mało - mówił Kowal.

- Dlaczego te zapiski są jednak warte uwagi? Dzienniki Breżniewa są bardzo dobrym źródłem do badania systemu władzy. Odpowiadają na te pytania, które człowiek badający system władzy, szczególnie władzy zcentralizowanej, sobie zadaje. Na przykład: jak dyktator zyskuje wiedzę o świecie, dowiaduje się, jaki jest świat? Czy ogląda telewizję? Czyta książki? A może rozmawia z ludźmi, a jeśli tak, to z kim rozmawia? Czytając te zapiski mamy możliwość rekonstrukcji kręgu decyzyjnego ówczesnej władzy w ZSRR - mówił Kowal.

W miarę jak pogarszał się stan zdrowia Breżniewa zapiski stają się coraz bardziej lakoniczne.

- Te informacje, które z polskiego punktu widzenia byłyby może najciekawsze są wyrażone w sposób szalenie oszczędny. O stanie wojennym 13 grudnia 1981 r. nie ma właściwie nic, dopiero 15 grudnia jest zapisek: Rozmawiałem z towarzyszem Jaruzelskim. Nie znajdujemy tutaj odpowiedzi na zasadnicze pytania np. o rywalizację Breżniewa i Andropowa, nie wnoszą one nic do zasadniczego sporu toczącego się wśród historyków, dotyczącego tego, kiedy rozpoczął się rozpad ZSRR - podsumował Kowal.

Źródło: http://wiadomosci.dziennik.pl/

Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych plikach cookie można znaleźć tutaj. Tak, akceptuję Nie, chcę dowiedzieć się więcej