Nord Stream 2 budzi dużą frustrację w niemieckim urzędzie kanclerskim.

W rozmowie z Energetyka24.com Ernest Wyciszkiewicz, wicedyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia tłumaczy dlaczego polsko-rosyjski „reset” nie wpłynął na zwiększenie skali inwestycji firm z Rosji w Polsce. Ekspert wyjaśnia także jakie będą relacje obu krajów na płaszczyźnie energetycznej w nadchodzących latach. Zastanawia się również czy sprawa Nord Stream 2 oraz utrzymania w mocy zachodnich sankcji nałożonych na Moskwę odbije się na jej kontaktach gospodarczych z Warszawą.

Piotr Maciążek: Moje pierwsze pytanie dotyczy polsko – rosyjskich kontaktów gospodarczych. Mieliśmy niedawno reset we wzajemnych relacjach, ale szybko okazało się, że Sbierbanku w Warszawie nie będzie (obecność tego banku w środkowoeuropejskich stolicach to symbol rosyjskiego zaangażowania w regionie – przyp. red.). Donald Tusk nie wpuścił nad Wisłę rosyjskiego kapitału. Dlaczego?

Ernest Wyciszkiewicz: Wiemy doskonale dlaczego tak się stało. Za dużym kapitałem rosyjskim podążają w stronę rynków europejskich inne zjawiska, których Polska obawiała się od zawsze bez względu na to kto rządził. Wprawdzie nieco mniej wrażliwe były w tej materii rządy lewicowe, ale również one nie doprowadziły do szerokiego otwarcia polskiego rynku dla rosyjskiego kapitału. Kapitał ów jest bowiem nie tylko obciążony ryzykiem politycznym, ale również niesie ze sobą pewien – ujmując rzecz w skrócie – postsowiecki model biznesowy charakteryzujący się brakiem przejrzystości, korupcjogennymi mechanizmami współpracy i przewagą nieformalnych powiązań nad rozwiązaniami prawnymi i instytucjonalnymi. Z tej przyczyny mamy nad Wisłą w zasadzie tylko Gazociąg Jamalski czy stacje Łukoilu. To by było na tyle jeśli chodzi o duże inwestycje rosyjskie w Polsce. Jest jeszcze krakowska siedziba Novateku.

Który sprzedaje w Polsce LPG…

Tak. I to jest wszystko jeżeli chodzi o duży biznes powiązany z elitami rosyjskimi, który penetruje rynki europejskie i chciał wypełnić polską „białą plamę”. Jak spojrzymy na obraz europejskich inwestycji Rosji, to Polska jest swego rodzaju pustynią. Oczywiście bywało to  traktowane jako obraz genetycznej polskiej rusofobii, przez którą jakoby nie chcemy wpuszczać rosyjskiego biznesu nad Wisłę. Tymczasem nie była to rusofobia, ale świadomość tego, że za tymi pieniędzmi mogą przenikać wspomniane zjawiska, których nie chcemy mieć na polskim rynku. A jak widzimy po reakcjach krajów wyszehradzkich na aneksję Krymu, takie inwestycje to czynnik długofalowo umożliwiający Kremlowi pozyskiwanie dywidendy politycznej. Realne polityczne konsekwencje silnej obecności rosyjskiego kapitału na danym rynku objawiają się bowiem właśnie w momencie kryzysu politycznego.

Chodzi o kupienie sobie spokoju politycznego za inwestycję?

Nie tyle spokoju, co korzystnego stanowiska w razie potrzeby. Tu nie chodzi o bezpośrednie oddziaływanie na dany rząd, ale podnoszenie wewnętrznych kosztów politycznych pogorszenia relacji z Rosją. W takich okolicznościach grupy społeczne lub polityczne zagrożone stratami, siłą rzeczy będą dążyły do ich ograniczenia, a więc łagodzenia retoryki i unikania sporu. A więc świadomie lub przez przypadek – to kwestia do odrębnej dyskusji – polskim rządom dało się zachować we w miarę dobrym stanie „układ odpornościowy”, chroniący przed specyficznymi praktykami biznesowymi i ich politycznymi konsekwencjami.

W tamtym okresie podobno prezydent Bronisław Komorowski ofiarował Rosjanom listę firm, w które mogliby oni zainwestować. Podobno zainteresowanie było zerowe. Czy to nie jest tak, że Rosjan interesują inwestycje tylko w strategiczne branże jak energetyka?

Rosjan interesują przede wszystkim obszary niosące pewien potencjał polityczny, a niekoniecznie strategiczny. Po stronie polskich inwestycji w Rosji mamy m.in. kontrakty Pesy, inwestycje Grupy Rovese, a więc podmioty prywatne angażujące się w branże niewzbudzające kontrowersji. Po stronie Rosji są to natomiast działania prowadzone przez podmioty państwowe bądź ściśle powiązane z państwem które siłą rzeczy orientują się nie tylko na zyski, ale również kalkulacje polityczne. Nie zawsze chodzi o szybkie korzyści, to trochę taka gra va banque,  dająca szanse na aktywne rozgrywanie pewnych spraw. Próba przejęcia polskiej chemii była z jednej strony inwestycją w ważny, ale nie strategiczny segment produkcji nawozów a z drugiej była inwestycją w rozbudowę potencjału oddziaływania politycznego, bo Grupa Azoty to główny konsument gazu w kraju. Toteż Rosjanie chcieli pośrednio tym sposobem realizować swoją strategię gazową i uzyskać większy wpływ na polski rynek.

A w nowych realiach rządów PiS jak będą wyglądały realia gospodarcze z Rosjanami?

Jeżeli chodzi o współpracę handlową stroną, która obecnie aktywnie gra są Rosjanie poprzez program sankcji wymierzonych w UE. To oni nadają ton relacjom z Polską a nie odwrotnie. Te sankcje pokazały zresztą interesującą rzecz. Chodziło w nich o skonsolidowanie ludzi wokół prezydenta Putina i przeciw Zachodowi, ale to, że dotyczyły one sektora spożywczego pokazuje, że ich elementem było również wywarcie presji na Polskę. Polskę, która była wtedy w okresie wyborczym.

Polska to po Niemczech największy eksporter artykułów rolno- spożywczych…

Owszem. Rosjanom wydawało się, że wyrzucając polskich przedsiębiorców z Rosji powstanie nad Wisłą presja w czasie kampanii wyborczej. Zdziwili się jednak, bo de facto było tylko kilka nieznaczących sygnałów ze strony PSL, aby prowadzić bardziej konstruktywną wobec Rosji politykę zagraniczną, ale szybko zostały one zmarginalizowane.

Generalnie Rosjanie są świadomi swoich powiązań z gospodarkami unijnymi, wiedzą też, że handlowo czy energetycznie zwrot ku Azji nie działa. Polska nie jest dla Rosji graczem arcyistotnym, taki jest jednak w ich optyce europejski rynek. Jeżeli spojrzymy jak Rosjanie teraz mimo sankcji inwestują w UE, jak próbują penetrować rynki zachodnie, szukać obszarów nieosankcjonowanych to pokazuje, że mają świadomość, iż to jest przede wszystkim miejsce do generowania zysków a nie Chiny, czy szerzej Azja. Ważna jest w tej układance nie tyle sama Polska, ale jej pozycja w UE. Zdolność Warszawy do wpływania na stolice Wspólnoty. Wracając jednak do bilateralnych kontaktów gospodarczych - znając Rosjan będą nieustannie stosować metodę kija i marchewki wobec Polski.

Metoda Stołypina…

No tak. Rosyjskie metody są dość prymitywne

Ale skuteczne…

Czasami tak, a czasami nie. W krótkim okresie bywają skuteczne, bo generują koszty u partnera, ale w nieco dłuższym okazują się przeciwskuteczne, o czym świadczy sposób, w jaki polska gospodarka i sektor rolniczy poradziły sobie z rosyjskimi sankcjami.

Skoro już o kontaktach gospodarczych mowa to Polska powinna walczyć o utrzymanie sankcji wobec Rosji?

Zdecydowanie. Bo sankcje nie dotyczą tylko kwestii gospodarczych, ale raczej fundamentów. Sankcje w istocie są jedynym praktycznym efektem konsolidacji Zachodu w ostatnich latach. To jest coś co dwa lata temu było nie do pomyślenia.

Putin się zdziwił…

Zdziwił się bardzo mocno. Zaskoczeniem było dla niego wspólne stanowisko Obamy i Merkel. Uważał, że Snowden, afera podsłuchowa, zasiały głęboką nieufność w relacjach amerykańsko – niemieckich, ale przekalkulował. Trzeba też jednak pamiętać o kontekście. Gdyby nie doszło do zestrzelenia MH17, to nie jestem przekonany, czy i jak szerokie mielibyśmy sankcje. To jest ten moment, który zmienił kalkulacje polityczne przynajmniej kilku zachodnioeuropejskich rządów.

Są szanse na utrzymanie tych sankcji?

Na razie tak. Ale mamy pewien kłopot, który sami na siebie sprowadziliśmy. Wyznaczając sobie terminy obowiązywania sankcji musimy o tej kwestii dyskutować co pół roku. Dla niektórych państw rodzi to pretekst do działań zmierzających do ich ograniczenia.

To celowe działanie przecież…

Mam wrażenie, że na początku zaważył jednak pewien biurokratyczny nieład. Nadzieja, że sankcje to epizod, że Rosja się zmieni. Dziś to faktycznie problem, bo kwestia warunków zdjęcia sankcji jest niejasna. Ich opieranie na „Mińsku 2”, który jako kompleksowe porozumienie jest niewykonalny komplikuje sprawę. Dlatego Niemcy próbują forsować wizję stopniowego „popuszczania” sankcji w zamian za stopniowe ustępstwa rosyjskie.

Sankcje są skuteczne. Np. w sektorze naftowym?

Jeżeli chcemy mierzyć działanie sankcji to jest kłopot. Nie ma narzędzi, którymi obliczymy ile Rosja realnie traci pieniędzy. Na pewno pogłębiają one strukturalne problemy gospodarki rosyjskiej, które dały o sobie znać już po kryzysie 2008 r. Wzrost po pierwszym kryzysie nie był już tak spektakularny jak u progu epoki putinowskiej. Istnieje także synergia pomiędzy sankcjami a spadkami cen ropy. Gdyby nie koincydencja tych wszystkich wypadkowych to kłopoty Rosji nie byłby tak dotkliwe. Restrykcje to ważny element splotu wypadków, które dławią dziś rosyjską gospodarkę.

Wracają do współpracy gospodarczej Polski i Rosji. Jak wpłynie na nią kupno przez nasz kraj saudyjskiej, irańskiej ropy?

Odcinanie się od dostaw ropy czy gazu leżących tak blisko geograficznie nie ma sensu. Natomiast tworzenie sobie warunków dywersyfikacyjnych jest rzeczą optymalną. To wymusza na Rosjanach bardziej rynkowe podejście. Będą zapewne publicznie wykazywać, że polskie inwestycje takie jak gazoport są chybione, ale jednocześnie niewykluczone, że będą skłonni do oferowania lepszych warunków kontraktowych. Zdywersyfikowanie dostaw jest zawsze korzystne, to abecadło biznesowe i nie chodzi tylko o ropę czy gaz, ale także jabłka, o czym przekonali się polscy rolnicy. Moim zdaniem, Rosjanie popełnili kilka lat temu fundamentalny błąd, bo sami w ramach wojen gazowych z Ukrainą w latach 2006-9 wygenerowali impuls dywersyfikacyjny w Europie. Putin stał się w pewnym sensie ojcem założycielem europejskiej polityki energetycznej, a także polskich działań w zakresie dywersyfikacji. Paradoksalnie, im więcej napięć energetycznych Rosjanie wywołują, tym bardziej nam się to opłaca, bo tworzy sprzyjający klimat do inwestycji mających długofalowo poprawiać bezpieczeństwo dostaw. Mimo inwestycji takich jak Nord Stream 2 istnieje w Europie powszechne przekonanie, że ryzyko związane z aktywnością biznesową w Rosji wzrosło.

Mówi się, że Polska jest mało istotna w rosyjskiej optyce. Z drugiej jednak strony Partnerstwo Wschodnie czy Unia Energetyczna świadczy o czymś innym. To jak to w końcu jest naprawdę? Polska jest dla Rosji ważna czy nie?

To jest bardzo charakterystyczne dla Rosjan, że publicznie lekceważą w tych szerokościach geograficznych niemal wszystkich graczy poza Niemcami, Francuzami czy Amerykanami. Ale to jest projekcja medialna. Jeżeli spojrzymy choćby na ilości ropy kupowanej przez Polskę z Rosji to okazuje się, że jesteśmy bardzo istotni. Sama obecność w UE także podnosi rangę Warszawy. Stąd potrzeba sięgania przez Moskwę po kliszę Polski-rusofoba, aby zmniejszać nasze znaczenie na Starym Kontynencie. Kiedyś ona faktycznie działała, dziś znaczenie tego chwytu jest o wiele mniejsze ponieważ po aneksji Krymu państwa Zachodu wyrobiły sobie zdanie o Rosji. Polska ma duże znaczenie dla Rosjan jako –jak powiedzieliby Anglicy- spoiler, a więc czynnik torpedujący poczynania rosyjskie w Europie. Jesteśmy więc dla Rosjan dużo ważniejsi niż myślimy, świadczą o tym także działania rosyjskie wymierzone w Partnerstwo Wschodnie. Moskwa zaczęła przecież przedstawiać ten projekt jako geopolityczny, który doprowadził do trudnej sytuacji na Ukrainie.

Mówi Pan, że jesteśmy dużo ważniejsi niż myślimy. Czy potencjał Polski jest jednak na tyle duży by pokrzyżować Niemcom i Rosjanom plany budowy Nord Stream 2?

Indywidualnie nie.

Teoretycznie wystosowano list do KE, pod którym oprócz Polski podpisały się kraje środkowoeuropejskie, ale nie ma tam dużych graczy…

Udało się wytworzyć presję polityczną, nie tak dużą jakbyśmy chcieli, bo nie ma po naszej stronie dużych graczy, ale jest to presja ważna bo pokazuje, że jest grupa krajów, która ocenia Nord Stream 2 negatywnie. Warto też pamiętać, że w samych Niemczech toczy się spór na temat zasadności inwestycji i nie brak głosów wskazujących, że ów projekt politycznie przynosi więcej szkód niż pożytku. Tak naprawdę prawie wszystko zależy od KE. Ale ona także nie może powstrzymać inwestycji jako takiej…

Ale może nałożyć gorset prawny. Niemniej usłyszałem od wielu osób zajmujących się problematyką Nord Stream 2, że liczenie na prawo to droga donikąd. Bo firmy Niemieckie zaangażowały się w ten projekt z pełną świadomością tego co im grozi i z gotowym pakietem rozwiązań jak zniwelować ryzyko.

Niewykluczone. Niemniej Niemców bardzo zaskoczyła sprawa nałożenia przez KE blokady na pełne wykorzystanie OPAL (to lądowa odnoga Nord Stream). Kilku oficjeli niemieckich, z którymi rozmawiałem uznało zablokowanie przez KE udostępnienia pełnej przepustowości tej rury Gazpromowi za skandal podyktowany politycznymi motywacjami. Ten przykład pokazuje jednak, że jeśli będzie taka wola to budowa Nord Stream 2 może być przynajmniej poważnie utrudniona przez KE.

A jeśli Niemcy i Rosjanie zbudują przepompownię gazu z Nord Stream 2 na morzu i ominą przepisy energetyczne UE? Bo z tej przepompowni pójdzie kilka rur, a każdą będzie zarządzać inna firma niemiecka…

KE nie może zablokować projektu sama z siebie. Ale w niemieckich elitach nie ma konsensusu w sprawie Nord Stream 2. Mamy do czynienia z transakcją wymienną. Kanclerz Merkel jest osłabiona kryzysem migracyjnym i niewykluczone, że jej słowa, że to „projekt biznesowy a nie polityczny” to rodzaj daniny. Z drugiej strony mamy orędownika Nord Stream 2 wicekanclerza Sigmara Gabriela. W mojej ocenie jest duży poziom frustracji w urzędzie kanclerskim, jeśli chodzi o Nord Stream 2. Projekt nie może być powstrzymany decyzją polityczną Berlina, bo w przeciwieństwie do Rosji nie ma w Niemczech „ręcznego sterowania” gospodarką, natomiast część elit po cichu liczy na działania KE wymierzone w inwestycję, które podniosą ryzyko i koszty. Trzeba pamiętać, że nawet jeśli Nord Stream 2 nie powstanie to Rosjanie zachowają swoje wpływy w Niemczech dzięki transakcji Gazpromu z BASF i przejęciu przez rosyjską firmę poważnych aktywów magazynowych i handlowych w RFN, kto wie czy nie ważniejszej transakcji od wciąż hipotetycznego gazociągu. Oczywiście połączenie tej infrastruktury z nowym gazociągiem byłoby optymalne, ale nie jest konieczne z perspektywy rosyjskich interesów. 

Wywiad dostępny także w formacie .pdf: Nord Stream 2 budzi duzą frustrację w niemieckim urzędzie kanclerskim.pdf

Źródło: http://energetyka.defence24.pl/

Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia z siedzibą w Warszawie, ul. Jasna 14/16A, 00-041 Warszawa, na podstawie art. 13 ust. 1 i 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz. Urz. UE L 119 z 04.05.2016, str. 1, z późn. zm.), zwanego dalej „RODO”, oraz art. 3-5 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. poz. 1000, z późn. zm.), podaje następujące informacje:
1. Administratorem danych osobowych jestCentrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia z siedzibą w Warszawie, ul. Jasna 14/16A, 00-041 Warszawa; tel.: +48 22 295 00 30, faks: +48 22 295 00 31, cprdip@cprdip.pl, www.cprdip.pl.
2. Inspektorem Ochrony Danych w Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia jest Maciej Łuczak,tel.: +48 502 348 833, e-mail: iod@cprdip.pl.
3. Dane osobowe zbierane są w sposób automatyczny w ramach korzystania ze stron internetowych administrowania przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia (są one zapisywane w plikach cookies) oraz poprzez logowanie się użytkowników korzystających ze stron internetowych Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Dane osobowe zbierane są również od osoby, której dane osobowe dotyczą, na podstawie zgody tej osoby, w tym zgody wyrażonej w sposób dorozumiany.
4. Dane osobowe oznaczają wszelkie informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej. W przypadku korzystania ze stron internetowych administrowanych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia danymi osobowymi są w szczególności: imię i nazwisko, adres zamieszkania, adres e-mail, login, hasło, adres IP, czy numer telefonu.
5. Dane osobowe przetwarzane będą w celu:
1) korzystania z prowadzonych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia serwisów i usług oraz wykonywania przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia swoich zadań ustawowych, na podstawie wyrażonej zgody (art. 6 ust. 1 lit. a RODO);
2) prowadzenia działalności edukacyjnej oraz informacyjnej, w tym przekazywania zaproszeń na spotkania, konferencje oraz imprezy organizowane przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, na podstawie wyrażonej zgody (art. 6 ust. 1 lit. a RODO);
3) w celu realizacji obowiązków prawnych spoczywających na Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia na podstawie przepisów prawa powszechnie obowiązującego na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ przetwarzanie jest niezbędne do wypełnienia tych obowiązków przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia (art. 6 ust. 1 lit. c RODO);
4) w celach archiwalnych (dowodowych) dla zabezpieczenia informacji na wypadek prawnej potrzeby wykazania faktów, ustalenia, dochodzenia lub obrony przed roszczeniami, ponieważ przetwarzanie jest niezbędne do realizacji prawnie uzasadnionych interesów Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia (art. 6 ust. 1 lit. f RODO).
6. Odbiorcą danych osobowych mogą być:
1) podmioty posiadające na podstawie przepisów prawa powszechnie obowiązującego na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej prawo żądania dostępu do tych danych;
2) podmioty świadczące na rzecz Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia usługi pocztowe, usługi płatnicze, usługi z zakresu obsługi informatycznej lub telekomunikacyjnej oraz usługi prawne i windykacyjne.
7. Administrator danych osobowych nie przewiduje przekazywania danych osobowych do państwa trzeciego lub organizacji międzynarodowej, poza uzasadnionymi przypadkami związanymi z realizacją obowiązków wynikających z umów międzynarodowych lub regulacji wynikających z prawa Unii Europejskiej.
8. Dane osobowe będą przechowywane:
1) w przypadku, o którym mowa w ust. 5 pkt 1 i 2, przez okres funkcjonowania Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, w przypadku danych, a po upływie tego okresu, do chwili określonej w przepisach kancelaryjno-archiwalnych, do których przestrzegania obowiązane jest Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia;
2) w przypadku, o którym mowa w ust. 5 pkt 3, do chwili wypełnienia obowiązków prawnych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia;
3) w przypadku, o którym mowa w ust. 5 pkt 4, do chwili utraty przez fakty znaczenia prawnego, lub do chwili przedawnienia roszczeń wobec Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia związanych z przetwarzaniem danych osobowych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.
9. Osoba, której dane osobowe dotyczą, ma prawo do:
1) żądania od administratora danych osobowych dostępu do danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia danych;
2) wniesienia skargi do organu nadzorczego w rozumieniu RODO, to jest do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych;
3) kontaktu z Inspektorem Ochrony Danych w Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumieniawe wszystkich sprawach związanych z przetwarzaniem danych osobowych.
10. W przypadku przetwarzania danych osobowych, o których mowa w ust. 5 pkt 1 i 2, osobie, której dane osobowe dotyczą, przysługuje prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem.
11. Warunkiem korzystania ze stron internetowych administrowanych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia jest wyrażenie dobrowolnej i niczym nieskrępowanej zgody na przetwarzanie danych osobowych w ramach obowiązujących przepisów prawa, w tym RODO.
12. Jeżeli ze stron internetowych administrowanych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia korzysta małoletni lub osoba nieposiadająca pełnej zdolności do czynności prawnych, konieczne jest wyrażenie zgody na przetwarzania danych osobowych tej osoby przez rodzica lub innego niż rodzic przedstawiciela ustawowego albo przez opiekuna prawnego.
13. Jeżeli zgoda na przetwarzanie danych osobowych wyrażana jest w sposób dorozumiany, osobę, której dane osobowe dotyczą, odsyła się do informacji dotyczącejzasad przetwarzania danych osobowych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia oraz praw osób, których dane osobowe dotyczą,zamieszczonej na stronie internetowej http://www.cprdip.pl/centrum,ochrona_danych_osobowych,informacja_o_przetwarzaniu_danych_osobowych.html (zakładka „Informacja o przetwarzaniu danych osobowych”).
14. Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia nie przewiduje automatycznego podejmowania decyzji wobec osób, których dane osobowe dotyczą.
Mając powyższe na uwadze, jeżeli jesteś osobą, która ukończyła 16 lat i dobrowolnie wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zbieranych automatycznie w ramach korzystania z serwisów i usług oferowanych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia kliknij na krzyżyk z prawej strony wyrażając zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych