Chciałem spojrzeć w twarze ludzi, którzy mordowali polskich oficerów – mówił Nikita Pietrow, rosyjski historyk ze Stowarzyszenia „Memoriał”, podczas prezentacji swojej najnowszej publikacji „Poczet katów katyńskich”.

"Chciałem się dowiedzieć, jak wyglądali ludzie, którzy z zimną krwią i bez cienia współczucia czy litości zabijali Polaków. Przecież ich twarze były ostatnią rzeczą, którą widziały ich ofiary. Chciałem te oblicza poznać. To jest jeden z powodów – mniej naukowy, a może taki bardziej ludzki, dla którego napisałem tę książkę” - powiedział Nikita Pietrow.

Historyka interesowało to, co łączyło wszystkie te osoby, które wzięły udział w mordzie katyńskim. „Starałem się zrozumieć, dlaczego oni to zrobili. Z jednej strony odpowiedź wydała mi się prosta. Wystarczyło przecież być w NKWD i dostać konkretny rozkaz. Ale nurtowała mnie też rzecz dużo głębsza – co takiego "siedziało" w tych ludziach, że do tej strasznej pracy wybrano właśnie ich? Jaki diabeł musiał siedzieć w duszy każdego z nich, że stali się oni bezlitosnymi katami NKWD?” - mówił Pietrow.

Izabella Sariusz-Skąpska, prezes Federacji Rodzin Katyńskich, zauważyła, że do zrozumienia tego, co się stało w Katyniu, mogą być również pomocne wyniki badań dotyczących totalitaryzmu nazistowskiego. „Również w NKWD było mnóstwo ludzi, którzy byli podobni do architekta eksterminacji Żydów i oficera SS Adolfa Eichmanna. Każdy z nich po prostu "wykonywał swoją robotę". I to też jest straszliwa lekcja, która płynie z tej książki. I za tę naukę musimy Nikicie podziękować” - powiedziała Sariusz-Skąpska.

Pietrow zwrócił uwagę, że gdy przystępował do badań to dysponował skromnym zasobem danych o faktycznych katach polskich oficerów. „Materiału wyjściowego miałem tyle, co nic. Dysponowałem jedynie listą osób nagrodzonych za udział w likwidacji polskich wojskowych. Ale ona też nie była stuprocentowo wiarygodna. Dlatego zanim w ogóle zacząłem przekopywać się przez biografie tych prawdziwych zbrodniarzy, to najpierw musiałem usunąć z tej listy tych, którzy znaleźli się na niej przypadkiem. To wiązało się z długą i żmudna pracą archiwalną” - opowiadał o początkach swoich historycznych dociekań.

„Wiele już uczyniono, by przywrócić pamięć o pomordowanych w Katyniu polskich oficerach. Natomiast niewiele wysiłku włożono w to, by dowiedzieć się, kto pociągał za spust, kim byli ci ludzie, dlaczego to robili i co się z nimi działo potem. Książka Iwana Pietrowa jest przełomowa właśnie przez to, że koncentruje się na oprawcach, a nie na ofiarach” - powiedział prowadzący spotkanie z rosyjskim historykiem dr Sławomir Dębski, dyrektor Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia.

Jak informuje wydawca książki - Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia - „Poczet katów katyńskich” to portret zbiorowy katyńskich oprawców. Autora zastanawiają motywacje enkawudzistów, które doprowadziły ich do udziału w Zbrodni Katyńskiej, a także wpływ, jaki miała ona na nich. Analiza tych problemów staje się również przyczynkiem do poznania mechanizmu działania aparatu bezpieczeństwa i całego sowieckiego systemu opresji. Autor książki pokazuje, że wśród władz i społeczeństwa współczesnej Rosji wciąż brak dobrej woli oraz gotowości do uczciwego i otwartego rozliczenia się z totalitarną przeszłością.

W publikacji znajduje się załącznik zawierający ponad 120 biogramów funkcjonariuszy różnych szczebli aparatu bezpieczeństwa państwowego zaangażowanych w katyński mord na Polakach. Przy większości z nich są również fotografie katów.

Źródło: dzieje.pl

Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych plikach cookie można znaleźć tutaj. Tak, akceptuję Nie, chcę dowiedzieć się więcej